Author Archives: mloda0242
Lepiej
Pierwszy zwykły dzień po świętach i duża ulga. Nawet pomimo chronicznego niewyspania o 6.40, nawet pomimo odczuwalnej minus trzy. Ulga od rozmyślań i tego czegoś w okolicy serca, nie do zdefiniowania. Ulga bo był telefon, i choć to niczego na dłuższą metę pewnie nie zmienia, to jednak cieplej. Czasem trzeba cieszyć się małymi sprawami, nawet […]
nieodmienna
W telewizorze straszy pogodny duszek, za oknem mgła. Święta święta, tak jakoś bardzo obok tego roku. Nie zmieniam opisu na gadu bo nie zmieniło się we mnie, nadal nieodmienna, nadal z pytaniem najważniejszym i jedynym tylko jeszcze nie ukształtowanym. Narazie na etapie co będzie dalej?, a to przecież zbyt duża ogólność żeby oczekiwać odpowiedzi. Zbawienny […]
Żeby nie bolała Was dusza
Cztery dni temu dostałam w twarz sprawą, o której narazie nie potrafię napisać nic sensownego. Razem ze mną dostali nią w twarz też najbliżsi mi ludzie tutaj, w Szczecinie. Po tych czterech dniach, kiedy supeł w żołądku zaczyna powoli się rozwiązywać a ja zaczynam zasypiać twardym snem bez półsennych majaków, kiedy formalnie zrobiliśmy wszystko co […]
Chłodnym okiem
Od szumu informacyjnego gorszy jest tylko brak informacji. Od pewnej (w założeniu – kompetentnej w sprawie, w której dzwoniłam) pani*, z którą zdarzylo mi się dziś rozmawiać przez telefon gorszego nie ma nic. *mam wielki sentyment do PRL-u, lubię wspominać saturatory i banany z paczki, pomarańczowe Relaxy, kurcze, nawet kartki i wpisy w mojej książeczce […]
Flota zjednoczonych sił
Ile wymiarów dni od poniedziałku miały. Przeskakuję z autobusu do w pracę, w autobus z, w dom i męża. W nadchodzące święta o których udało mi się skutecznie zapomnieć. Za sprawą spraw różnych, masło maślane. Czy Wigilia naprawdę jest za trzy dni? Ile wymiarów zależności powstało i warunków, i przypuszczeń i pytań. Z i bez […]
Hey oh…
Po drugiej stronie naszej ulicy otwarli mały kiermaszyk z prawdziwymi choinkami. Kiedy stoję z kubkiem przy oknie widzę rodzinę z dziesięcioletnim chłopcem wybierających drzewko na te święta. Widok jak pstryczek włącza mi oczekiwanie. A już się martwiłam, że nic z tego. Pierwsze święta nie na Śląsku i jednak nie w nowym domu. Nie martwię się […]
Oni
Miałam kiedyś brata. Dwóch braci, bliźniaków, całkiem jak jeden choć zewnętrznie dla mnie byli zupełnie różni i zawsze dziwiłam się tym, którzy ich nie rozróżniali. Było ich dwóch a ja byłam jedna, byli starsi cztery lata ode mnie i moje ostatnie wspomnienie z tamtych czasów to ich łamiące się mutacją głosy. Były wakacje szalone i […]
9.11
Jak to, że numery tramwajów jadących w pewne miejsce składają się na datę, pewną datę dnia i miesiąca sprzed dwóch lat… Jak to, że w oczach kogoś innego nie traci smaku ani barwy. I jak to, że odliczam, a w tym odliczaniu łączę się z kimś jeszcze i wiem, obie odczuwamy to inaczej a jednak […]
Buziaki, m.
Irlandia jest przepiękna! Jutro zaczynam pracę. Jest mi tu dobrze. Inny świat, ludzie… Napiszę list na święta, pa. Wieści z okolic Dublina uspokajają. To moja siostra i pomimo wszystkiego jak było a być nie powinno lekko się denerwowałam. Mam nadzieję, że ułoży sobie tam wszystko, czego nie mogła na Śląsku – tego będę życzyć jej […]
a day without a night
Muszę podnieść się z samotnej przespanej doby w moim życiorysie przełomu listopada i grudnia. Umyć włosy i zapomnieć na chwilę o tym co mam w gardle. I o tym że nigdy do tej pory nie przespałam dwudziestu dwóch godzin. Rozłąka, kiedy umysł odłącza się od ciała, rozłąka, kiedy zostaję sama tuż przed północą w pustym […]