Author Archives: mloda0242
No i dobrze
Płakałam dzisiaj. Dramatycznie. Puściło przy obiedzie i było spektakularne odejście od talerza do łazienki, na zamknięty sedes. Najlepiej płacze się na sedesie. Puściło i przeszło. No i dobrze.
And my ships were sailing …
Jeszcze półtora roku temu słuchałam tego ze zwykłego odtwarzacza cd, w słuchawkach na uszach bo musiało być bardzo głośno. Siadałam na łóżku tyłem do drzwi i wyłączałam dźwięki domu rodzinnego tym jednym kawałkiem, zawsze kilka razy pod rząd. Pomagało? Nie wiem. Było potrzebne, wtedy wiele było potrzebne i to czego nie było trzeba było nauczyć […]
Cisza
Dzisiaj miały być „konkrety” a jest cisza. Spodziewałam się, choć chyba liczyłam jednak że tym razem nie będzie jak zawsze. Nie mogę powiedzieć że się zawiodłam, za długo to trwa i zbyt dobrze to znam żebym mogła klasyfikować to jako zawód. Bardziej smutny i lekko cyniczny uśmiech, tylko i aż tyle. Jakaś niewyraźna jestem. Chyba […]
Pat
Od pewnego czasu zastanawiam się co mogłabym robić innego poza pracą z dziećmi. Tą bezpośrednią. Myśl pojawiła się sama, pewnie w momencie uświadomienia jej sobie tkwiła już całkiem solidnie w moim mózgu. Tłumaczę to sobie zmęczeniem, zniechęceniem i rozdrażnieniem z powodów o których nie bardzo chcę tu pisać, które w skuteczny sposób potrafią zniweczyć największe […]
Szklaneczka z drobnymi
Wiatr świszczy w szparze drzwi balkonowych. Mąż wyleguje się na kanapie, w kapturze bluzy, pod kocem, z kawą z mlekiem i cukrem i gazetką, z której cytuje mi co chwila co zabawniejsze akapity i wkurza się że go nie słucham. Podsłuchujemy Orkiestrę spod Urzędu Miejskiego, dobroczynną dla naszej szklaneczki z groszami, która zaczynała ważyć ładny […]
Macondo
Nowy dysk w laptopie, pierwszy klik po tygodniu przerwy. Bez ustawień osobistych, bez outlooka, bez listy kontaktów gadu i naszej ulubionej tapety. Nawet teraz, pisząc te słowa w notatniku, który też ma jakieś nie moje wymiary, muszę szukać zakładki z zawijaniem wierszy. Dziwne to, nieprzyjemne, nie moje. Jak ślepiec poruszam się w tak dobrze przecież […]
ssp
W nocy śni mi się krzyczący ludzkim głosem pies, trochę mnie straszy ale nie bardzo. Rano mąż opowiada, jak trzęsłam się cała przez sen, tak, że musiał mnie obudzić. Dziwne to, bo za dnia nie uświadamiam sobie żadnych większych strachów. Żartujemy sobie nawet, że wysypało się już tyle ostatnio że naprawdę dużym nietaktem losu byłoby […]
Mimo wszystko
W ostatnim dniu starego roku zabiłam Diablo, znalazłam 2 grosze i dostałam w głowę korkiem od szampana. W początki nowego wpisuję nowe dziecko w grupie, prognozowany napływ taniej siły roboczej z Rumunii i Bułgarii, trudną rozmowę wczoraj, ograniczanie palenia i postanowienie zbadania sprawy pobolewającej prawej nerki. W sumie jest całkiem fajnie.
Przywrócenie terminu
Ostatnio dużo gramy w Diablo dwójkę. Mąż pokazał mi sposób mieszania w kostce Horadrimów kamyczka z miksturami leczenia i many tak, żeby powstała jedna, zbawienna w starciu z Diablo mikstura przywracająca sto procent życia i many. Gram zabójczynią, imię jej Rafia. Żyjemy normalnie, jak rok temu, jak pół roku temu, jak w listopadzie. Nie czuję […]
Dobrze Cię widzieć
Nic oryginalnego, stary rok przeciąża się już sprawami i ludźmi. Każdy się z tym zgodzi, w sumie nic do dodania. Sel reaktywowała bloga i działa to na mnie w pewien sposób kojąco. Trudno to wyjaśnić, dziwne wrażenie niezmienności pewnych dobrych spraw i zjawisk, czy może raczej powrotu tych pozytywnych. Zapomniałam o tym w ostatnich dniach […]